Jak rozmawiać z dziećmi o „tych” sprawach?




24 sty , Magdalena Frąckowiak
Tagi:


Zdecydowana większość rodziców, na pewnym etapie rozwoju ich dzieci, musi zmierzyć się z intensywnym wzrostem dziecięcej ciekawości, która najczęściej objawia się pod postacią pytań o… dosłownie wszystko. Dzieci w wieku czterech, pięciu, sześciu lat (czasem nawet młodsze) są żywo zainteresowane otaczającym je światem i próbują zrozumieć istotę zjawisk w nim zachodzących. Na porządku dziennym są zatem pytania o to, dlaczego trawa jest zielona, niebo niebieskie, ptaki i samoloty potrafią latać… W pewnym momencie pojawia się dodatkowa kategoria pytań – tych związanych z seksualnością człowieka. Przeważnie jest to etap, w którym posyłamy dziecko do przedszkola – następuje wtedy intensywny rozwój społeczny, maluch poznaje inne dzieci i zaczyna spędzać z nimi większość czasu w ciągu dnia, bacznie obserwując ich zachowanie. Zaczyna też dociekać, skąd różnice w budowie narządów płciowych chłopców i dziewczynek. Z kolei sytuacja, w której przedszkolak po raz pierwszy zobaczy ciężarną kobietę, może zaowocować pytaniami o to, w jaki sposób mały dzidziuś znalazł się w brzuszku tej pani, a także w jaki sposób ma zamiar ten brzuszek opuścić.

Pojawienie się tego rodzaju pytań może budzić u rodziców mieszane uczucia. Warto jednak pamiętać, że dziecięce zainteresowanie „tymi” sprawami jest zupełnie naturalne – co więcej, stanowi oznakę prawidłowego rozwoju małego człowieka. Zachęcam zatem do podjęcia tematu w trakcie rozmowy z dzieckiem. Można się do tego odpowiednio przygotować. Poniżej zamieszczam listę wskazówek, pomocnych w takich przypadkach.

Zrezygnujmy z historii o bocianie

Z listy gotowych odpowiedzi na pytanie o to, skąd się biorą dzieci, wyrzucamy historię o podrzucaniu dzieci przez bociana czy znajdowaniu ich w kapuście. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest to nieprawdą. Oczywiście, czterolatek jest skłonny w nią uwierzyć i zadowolić się tego typu odpowiedzią, ale rzecz ma się podobnie, jak z historią o świętym Mikołaju. Każde dziecko dotrze do momentu, w którym odkryje, że rodzic je okłamał – co odbije się negatywnie na więzi zaufania. Jeżeli dziecko zadaje nam różnorakie pytania, włącznie z klasycznym „skąd się biorą dzieci?”, to nie robi tego dlatego, żeby nas wprawiać w zakłopotanie czy też testować granice rodzicielskiej cierpliwości. Ono pyta, bo ufa swoim rodzicom. Wierzy, że są oni kompetentni i posiadają tak szeroki zakres wiedzy, że są w stanie wszystko mu wyjaśnić. Warto pielęgnować owe zaufanie, gdyż zaprocentuje to w przyszłości. Gdy dziecko wejdzie w burzliwy okres dojrzewania, będzie miało świadomość, że z każdym problemem może zwrócić się do swoich rodziców – zamiast szukać wiedzy w Internecie, pełnym fałszywych treści i pseudo-naukowych porad. Co najlepiej odpowiadać na pytanie „skąd się biorą dzieci”? Nie znam uniwersalnej odpowiedzi – ważne, żeby była ona szczera. Można ją przedstawić w formie bajki – o tym, jak dwoje dorosłych bardzo się kochało i tatuś postanowił zostawić mamusi fasolkę w brzuszku, a z tej fasolki wyrósł dzidziuś. Ważne, żeby przekaz był pozytywny i zrozumiały dla dziecka.

Ignorowanie przynosi skutek odwrotny od oczekiwanego

W praktyce rzecz ma się następująco: jeżeli zbywamy dziecko milczeniem albo zaczynamy mówić o czymś zupełnie innym, to dajemy mu sygnał, że temat seksualności musi być bardzo ciekawy. Maluch nie będzie zrażony naszym milczeniem – albo zintensyfikuje próby uzyskania odpowiedzi na nurtujące go pytania, albo przestanie pytać. Uwaga: w zdecydowanej większości przypadków moment, w którym dziecko nagle przestało pytać rodziców o sprawy związane z seksualnością oznacza, że znalazło inne źródło informacji. Warto zbadać, jakie – czy są to panie przedszkolanki? A może starsze rodzeństwo lub koledzy z piaskownicy? Ignorowanie pytań dziecka tylko podsyci jego zainteresowanie tematem.

Odpowiedź adekwatna do wieku dziecka

W wyjaśnianiu spraw związanych z ludzką seksualnością sporo trudności może sprawić dobranie odpowiednich słów. Niestety, w polskim języku dominują określenia albo wulgarne, albo medyczne – i obie te kategorie nie nadają się do rozmowy z dzieckiem. Zatem jak rozmawiać? Warto zmienić na chwilę perspektywę i spojrzeć na problem oczami dziecka – jego ciekawość jest czysto poznawcza, nie nadaje jej seksualnego zabarwienia tak, jak robimy to my, dorośli. Dziecko chce zdobyć konkretną wiedzę, w związku z czym najlepiej wyjaśniać sprawę, używając prostych słów. Na przykład do wyjaśniania kwestii związanych z intymnymi częściami ciała można wykorzystać ich zdrobniałe nazwy.  Nie wdajemy się w zbędne szczegóły, udzielamy odpowiedzi wyłącznie na konkretne pytanie, trzymamy się jednego wątku i upewniamy, że dziecko nas rozumie. Fachową, medyczną terminologię odstawiamy na bok – może się sprawdzić u nastolatka, natomiast dla czterolatka będą to słowa zbyt trudne, pozostawiające w jego głowie więcej pytań, niż odpowiedzi.

Reakcja rodzica kształtuje późniejszy stosunek dziecka do seksualności

W tym miejscu warto podkreślić wagę reakcji rodzica na dziecięce zainteresowanie seksualnością. To, w jaki sposób zareaguje rodzic, będzie kształtowało stosunek dziecka do „tych” spraw i wpłynie na jego późniejsze relacje seksualne, które zacznie nawiązywać w okresie nastoletnim. Wyśmiewanie pytań dziecka bądź karanie go za przejawy zainteresowania seksualnością pokaże, że seks jest czymś złym, niepożądanym, wzbudzającym lęk. Ignorowanie tematu nauczy, że jest on zakazanym obszarem, o którym nie można rozmawiać i należy ukrywać jakiekolwiek zainteresowanie w tej kwestii. Z kolei postawa pełna akceptacji i zrozumienia, udzielanie odpowiedzi na wszelkie pytania, potraktowanie tematu jako naturalnego etapu w rozwoju sprawi, że seksualność będzie czymś pozytywnym i akceptowalnym, o czym można porozmawiać z bliską osobą.

Miejsca intymne – „prywatna” strefa każdego człowieka

Ważnym elementem wychowania powinna być rozmowa na temat miejsc intymnych człowieka. Przy okazji różnorakich zabaw, charakterystycznych dla wieku przedszkolnego (takich jak zabawa w „dom”, „lekarza”, „mamę i tatę”), dzieci odkrywają anatomiczne różnice między dziewczynkami i chłopcami. Tego typu zabawy również są przejawem normy rozwojowej, a ponadto można je wykorzystać do rozmowy na temat intymności. Możemy nauczyć dziecko, że miejsca intymne to takie miejsca „prywatne”, które na co dzień zakrywamy i nie pokazujemy ich innym. Idziemy z dzieckiem na basen, a ono pyta o to, dlaczego panie i panowie mają inne stroje kąpielowe? Wyjaśniamy, że panie mają po prostu więcej miejsc intymnych, niż panowie. Nie bójmy się tych miejsc nazywać, podkreślajmy, że zasługują na ładne nazwy – w końcu należą do naszego ciała, a o swoje ciało warto dbać i je szanować. Możemy również porozmawiać na temat stawiania granic – przydatny będzie komunikat, że „nikt bez twojej zgody nie może tych miejsc oglądać ani dotykać”, informujemy również, że dziecko nie ma prawa „na siłę” oglądać bądź dotykać tych miejsc u innych osób. Jest to bardzo ważny element edukacji seksualnej, który można wprowadzić już najmłodszym przedszkolakom – wiedza na temat intymności może uchronić dziecko przed wykorzystaniem seksualnym, dlatego nie pomijajmy tego tematu!

Rodzice „przyłapani” w sypialni

Prędzej czy później rodzice mogą znaleźć się w sytuacji, w której zostaną „przyłapani” przez dziecko w  sypialni podczas intymnych kontaktów.  Sytuacja jak najbardziej normalna – w końcu fakt bycia rodzicem nie zabrania kontynuowania seksualnej relacji. Warto jednak porozmawiać z dzieckiem na ten temat, nawet jeśli jego reakcja sprawia wrażenie obojętnej. A reakcje dziecka mogą być różne – od płaczu poprzez lęk czy konsternację – ale zdecydowana większość z nich jest po prostu przekonana, że tata robi krzywdę mamie. Wyjaśniamy wtedy, że nikomu żadna krzywda się nie dzieje, że oboje rodziców zgadzają się na tego typu zachowania w sypialni, że to jest jeden ze sposobów, w jaki dorośli mogą pokazywać sobie miłość. Oczywiście, temat można rozwinąć i porozmawiać o różnych rodzajach okazywania sobie uczuć – generalnie najważniejszą informacją jest fakt, że ten sposób jest zarezerwowany wyłącznie dla dorosłych, a dzieci swoją miłość mogą okazywać inaczej (np. przytulanie, dawanie buziaków na dobranoc, robienie laurek na dzień babci i dziadka itp.).

Podsumowując – nie bójmy się rozmawiać z dzieckiem na tematy związane z seksualnością. Nie zbywajmy dzieci stwierdzeniem „jak będziesz starszy, to zrozumiesz” – chyba nie ma odpowiedzi bardziej dla dziecka frustrującej! Nie przeprowadzajmy również tego typu rozmów „na siłę” – jeżeli nasze dziecko nie zadaje tego typu pytań ani w domu, ani w przedszkolu, to nie musi oznaczać, że coś jest nie tak i trzeba z nim jak najszybciej o tym porozmawiać. Może po prostu nie być tą kwestią zainteresowane – ma do tego pełne prawo. Po czym poznać, że dziecko jest gotowe na rozmowę? Po prostu – samo zacznie o pewne sprawy pytać. A my nie bójmy się odpowiadać. Jeżeli jednak wy, jako rodzice, czujecie, że nie dacie rady przeprowadzić z dzieckiem rozmowy bądź niepokoi was, czy jego zachowanie pozostaje w zakresie normy rozwojowej – zachęcam do kontaktu z psychologiem-seksuologiem. 

Autorka tekstu: Magdalena Frąckowiak



Autor
Magdalena Frąckowiak
Zobacz profil

KONSULT.EXPERT
TWÓJ OSOBISTY
SPECJALISTA ONLINE

najnowsze artykuły