Epidemia lęku. Jak z nią walczyć?




27 maj , Anna Sosinowska
Tagi: Zespół lęku uogólnionego, Zespół lęku napadowego, Zaburzenia lękowe,


Fobie, ataki paniki, lęki  uogólnione i społeczne, są obecnie dominującymi zaburzeniami  w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Przeciętnie 1 na 6 osób doświadczyła lub doświadczy w swoim życiu zaburzeń na tle lękowym.  Czy jest to już problem na skalę globalną?

 

Kiedyś pacjenta zgłaszającego się z objawami depresyjnymi i lękowymi kwalifikowano jako zaburzenia nerwicowe (kwalifikacja ICD 9), dziś jasno wyodrębnia się zaburzenia lękowe i depresyjne (ICD 10), ale jak pokazują badania i doświadczenia terapeutów, lęki łączą się z depresjami, jak również z nadmiernym używaniem alkoholu - głównie w przypadku mężczyzn i leków – głównie u kobiet.

Niemieccy naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Gottingen wskazują, że większość zaburzeń lękowych dotyczy ludzi młodych w wieku od 18 do 34 roku życia, oprócz konkretnych fobii, które dotykają raczej ludzi wieku od 35 do 55 roku życia.

Z kolei naukowcy z Anglii w przeciągu ostatnich 20 lat zaobserwowali ciekawe zmiany w występowaniu zaburzeń lękowych. Kiedyś zdecydowana większość pacjentów doświadczała lęku napadowego oraz agorafobii, obecnie prym wiodą fobie społeczne i hipochondria. Czyżby Europę dotknęła epidemia lęków przed innymi ludźmi?

Zarażeni lękiem

 

Czy lękiem można się zarazić? Oczywiście, że tak! Tak jak każdą inną emocją. I tak,  lękiem zarażamy się najczęściej od rodziców, obserwując ich reakcje, przejmujemy ich postawy lękowe wobec świata i innych ludzi. Otrzymujemy  od nich zawoalowany komunikat: „świat nie jest bezpiecznym miejscem, inni mogą stanowić zagrożenie, trzeba się martwić o wiele rzeczy, bo tylko w ten sposób można uniknąć niebezpieczeństw”.  Te komunikaty kształtują nieracjonalne przekonania i postawy, które są rdzeniem zaburzeń lękowych.

W psychologii mówi się o tak zwanym magicznym myśleniu. U jego podstaw leży przekonanie, że jeśli dzieje się coś niedobrego, to wręcz należy się denerwować i martwić, bo tak właśnie robią osoby odpowiedzialne. Trzeba być czujnym i przygotowanym. Lęk w ten sposób nabiera symbolicznego znaczenia, chroni od złego, a człowiek wpada w pułapkę założenia, że denerwowanie się zmniejsza prawdopodobieństwo zdarzenia się złych rzeczy. A postawa ta utrwala się za każdym razem, gdy martwimy się, na przykład o bliską osobę a ona wraca cała i zdrowa do domu. Czyli martwienie się przyniosło efekt. Po czasie człowiek nie dostrzega już irracjonalności swojego myślenia, wpadł w błędne koło  martwienia się, żeby „zapobiec” niepożądanym wydarzeniom, a z drugiej strony, cokolwiek złego by się stało, również zareagujemy lękiem, tyle, że jeszcze silniejszym.

Ludzie, którzy charakteryzuje się lękiem magicznym, to wszyscy Ci, którzy jeśli tylko przyłapią się na tym, że nie czują niepokoju, to natychmiast niepokoją się możliwością tego, że mogli coś przegapić, czym „należało” się niepokoić. To osoby, które boją się nie bać.

Z matematycznego punktu widzenia 40% rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie wydarza, 30 % już się wydarzyło, kolejne 12 % wynika z przewrażliwienia na punkcie zdrowia, 10% to drobiazgi, z których tak naprawdę nic nie wynika, zostaje więc jedynie 8 % ! A  wiec 92 % martwienia się, nie ma żadnego pożytku.

Znieczulić się na lęk

 

Jak nie czuć lęku? Nie ma takiej możliwości, a nawet byłoby to niebezpiecznie. Lęk nas o czymś informuje, jest sygnałem z ciała. Dlatego z lękiem się nie walczy, tylko się go poznaje, szuka sensu, bo każda obawa niesie za sobą jakieś znaczenie. Lęk jest potrzebny, o ile nie narasta do stanu, w którym uniemożliwia codziennie funkcjonowanie. Ma to miejsce na przykład w agorafobii, gdzie w skrajnych przypadkach osoby nie wychodzą latami z domu, ale również w erytrofobii, czyli lękiem przed rumienieniem się w sytuacjach społecznych, który stanowi często tak poważną barierę w relacjach z innymi ludźmi, że ludzie cierpiący na ten rodzaj fobii społecznej, izolują się, mają problemy z utrzymaniem pracy czy wchodzeniem w związki. W lęku napadowym, czyli potocznie atakach paniki, doświadczany lęk jest tak wysoki, że osoba, jest przekonana, że zaraz umrze lub zwariuje. Tego typu lęki nie pozwalają normalnie żyć i konieczne jest leczenie.

Jak radzić sobie z lękiem?

 

Lęk trzeba przede wszystkim poznać i zrozumieć. Nie walczyć z nim, bo walka z lękiem to jak walka z samym sobą, walka, w której lęk tylko będzie się nasilał, a zasoby na poradzenie sobie z nim będą się zmniejszały. Zgodnie z prawem zasobów, które mówi, że jeśli człowiek posiada zasoby i kompetencje, żeby sobie poradzić w życiu, to będzie je pomnażał, jeśli mu ich jednak brakuje, w dalszym ciągu będzie je tracił. Tak jak z kredytem i rosnącymi odsetkami, jedna zaległość w spłacie często potęguje kolejne długi. W lęku jak w kredycie wpada się w błędne koło.

Wyjściem jest przede wszystkich psychoterapia, doraźną pomocą  - leczenie farmakologiczne, aby wyciszyć ostre stany lękowe, jednak samymi lekami nie można wyleczyć zaburzeń lękowych. Wśród rekomendowanym terapii leczenie zaburzeń lękowych wymienia się głównie psychoterapie poznawczo – behawioralną, której celem jest nie tylko zmiana lękowych postaw i irracjonalnych myśli (część poznawcza terapii), ale również zachęca się pacjentów do eksperymentowania ze swoim lękiem (część behawioralna terapii). Bo nie wystarczy zrozumieć istoty lęku, trzeba doświadczyć go, ale w warunkach bezpiecznych, z terapeutą. Jedną z technik jest pozwolenie sobie na odczuwanie lęku, akceptowanie, tego, że po prostu się boimy, a lęk to tylko lęk, nic więcej, ani zawał, ani początek omdlenia, jest to po prostu emocja, którą pozwalamy sobie odczuwać, a doświadczając jej w ten sposób sprawiamy, że samoistnie słabnie. Gdy po takim doświadczeniu, zauważamy, że lęk po prostu przeminął, nie czyniąc nam żadnej krzywdy, mamy szansę przerwać błędne koło lęku.

Pacjentom zaleca się treningi relaksacyjne, wśród nich dwa najpopularniejsze - trening autogenny Schulza oraz relaksacja progresywna metodą Jacobsona. Terapie rozpoczyna się często pracą z ciałem, gdyż w lęku całe ciało jest napięte, głównie obszary karku, stąd bóle głowy, odczucie gulki w gardle, trudności z przełykaniem, a nawet szczękościsk. Techniki relaksacyjne poszerza się również do treningów uważności (mindfulness) oraz pracy z oddechem. Do dyspozycji pacjentów jest wiele książek do autoterapii, jednak bezpieczniej jest pracować z lękiem pod okiem psychoterapeuty.

Lęk rodzi się w głowie, ale cierpi całe ciało. Inni ludzie mogą stanowić zarówno pożywkę dla lęków jak i ratunek, ale to od nas zależy czy spojrzymy na nich jak na zagrożenie i ulegniemy epidemii lęku.

 

Bibliografia:

New Scientists, Are we really in the midst of an anxiety epidemic, October 2016

Beck A, Clark D,  Zaburzenia lękowe,  Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2018

Marshall J. Cook, Oswoić lęk, Wydawnictwo w drodze, 2009

 



Autor
Anna Sosinowska
Zobacz profil

KONSULT.EXPERT
TWÓJ OSOBISTY
SPECJALISTA ONLINE

najnowsze artykuły